|
wtorek, 02 marca 2010
"20 h na podróż, 70 zł na bilet, plus przyjemności na miejscu"
Szykuje się przerwa. Trzeba odpocząć. Spotkać się ze starymi znajomymi. Dokończyć pisać. Dokończyć cokolwiek. Chyba się stęskniłem za moją małą przestrzenią, moimi farbami, pędzlami, widokiem za oknem, gdzie małe dzieci, które wkurwiają latem, bawią się na placu zabaw. Na pewno wybuchnę z przesytu możliwości. Albo rozpłynę się w bezmiarze codziennośći i lenistwa. Oby nie. Później Kraków, o ile dopisze los. Karolajn. "20 h na podróż, 70 zł na bilet, plus dolicz do tego przyjemności na miejscu" (Lubię jej smsy). A jak mi coś odbije to do Zielonej Góry, jeśli Coma w Poznaniu, czy Szczecinie nie wypali. Jakoś dużo tego, ale wszystkie za i przeciw pozostawię dzień przed Sylwestrem. Amen.
Przede mną "Kawa i Papierosy" w uszach gra Coma, nowa płyta. Jak zwykle w kążdej minucie odnajduję coś innego, za każdym razem zaskakującego. Lubię. Naprawdę mocna rzecz. "Ale żadna z nich, ale żadna jak Ty nie olśniła mnie, nie dodała mi sił" (Trujące rośliny) przed końcem roku
jestem zadowolony. w miarę. teraz nadchodzi chwila prawdy - czas pisania pracy. troche się boję, jak nigdy. ale boje się, co mi przyniesie przyszłość. może to taka chwila przed końcem roku, co mnie czeka? na pewno rok przestępny, parzysty. niby kiedy był nieparzysty, to jest szczęśliwszy (wzięło się to od Baśni z 1000 i 1 nocy). ale... patrząc w stecz, parzyste przynosiły jakieś przełomy. oby. bo np. planów nie mam na 2008 rok, stawiam sobie cele, bo plany biorą w łeb, a do celów się dąży. i tak, po obejrzeniu The Good Shepherd, zacząłem się zastanawiać, czy mógłbym być dobrym ojcem. pisząc, uprzytamniam sobie, że pisanie to wielkie wyzwanie. walcząc w pojedynkę, myślę, że brakuje mi zachwytu. i czuć jakoś brak optymizmu. "trzeba drugiej osoby, by poznać siebie" - cytat z filmu. "że uwaga sięga tego, komu się podoba dana osoba, a nie tego komu chciałoby się, żeby się podobało" - dokładnie nie pamietam, byłem pod wpływem a wszystko przez...
Człowiek czasami ma problem z komunikacją. Nie wie jak ubrać w słowa swoje myśli, gdy toczy się konkretna dyskusja. Wokół sto twarzy, patrzących na ciebie jak na problem, z którym nie mogą sobie poradzić. Ludzie nie potrafią zadawać pytań. Mają problem z artykulacją. Nie słuchają. uroki
Straszne rzeczy. Podobno, jak się podważa „czymś tam” tipsa, to uszkadza się też coś tam się uszkadza na paznokciu – usłyszałem uczestnicząc w dyskusji koleżanek (97% kobiet na kierunku), nawet sympatycznie było. made in china
to nie wiarygodne. przyprowadził go portier i rzekł: "chłopaki zaopiekujcie sie gościem z Chin, dajcie mu coś do jedzenia, leciał 20 godzin, umiecie mówić po angielsku?". tak. mamy w segmencie w akademiku sąsiada Chińczyka. jest zabawnie. naprawdę. przed końcem roku
jestem zadowolony. w miarę. teraz nadchodzi chwila prawdy - czas pisania pracy. troche się boję, jak nigdy. ale boje się, co mi przyniesie przyszłość. może to taka chwila przed końcem roku, co mnie czeka? na pewno rok przestępny, parzysty. niby kiedy był nieparzysty, to jest szczęśliwszy (wzięło się to od Baśni z 1000 i 1 nocy). ale... patrząc w stecz, parzyste przynosiły jakieś przełomy. oby. bo np. planów nie mam na 2008 rok, stawiam sobie cele, bo plany biorą w łeb, a do celów się dąży. i tak, po obejrzeniu The Good Shepherd, zacząłem się zastanawiać, czy mógłbym być dobrym ojcem. pisząc, uprzytamniam sobie, że pisanie to wielkie wyzwanie. walcząc w pojedynkę, myślę, że brakuje mi zachwytu. i czuć jakoś brak optymizmu. "trzeba drugiej osoby, by poznać siebie" - cytat z filmu. "że uwaga sięga tego, komu się podoba dana osoba, a nie tego komu chciałoby się, żeby się podobało" - dokładnie nie pamietam, byłem pod wpływem dojechałem
Wszak, w końcu dojechałem. Na początku dojechałem do Poznania i tam zostałem. Później dojechałem do Krzyża następnego dnia, no i oczywiście do Gorzowa. Było zimno i były tramwaje. Wsiadłem w tramwaj, bo sobie pomyślałem "fajnie tak TRAMWAJEM". Skasowałem bilet zaraz po wejściu. Usiadłem. Dojechałem. Wysiadłem. Wyrzuciłem bilet. portal filmów niezależnych filmOFF
Jeśli jesteś pasjonatem kina niezależnego. Sam tworzysz filmy i nie wiesz, gdzie mógłbyś je pokazać. Szukasz informacji na temat filmów, twórców, czy festiwali kultury niezależnej. Czujesz, że OFF to jest dziedzina, w której mógłbyś się odnaleźć. Nie zwlekaj. Dołącz do pasjonatów nie tylko kina niezależnego, ale i do fanów kinematografii. Bo stamtąd prowadzi niedaleka droga do realizacji Twoich marzeń. Wejdź na http://filmoff.pl/ dziewczyna z autobusu 124 ciąg dalszy
Na razie wiem jak ma na imię. W sumie to dużo. Imię jest ważne. Dużo mówi o danej osobie, choć nie zawsze sugestie są poprawne. Ale co dalej? Znam jej imię. Niedługo dowiem się zapewne czy się obraziła. W sumie to bez znaczenia. Może znów się skusi pojechać razem autobusem. Nie wiadomo. Dowiem się niedługo. A może wcale. A może mi na tym nie zależy. Dziwne by było żeby mi nie zależało. Chociaż w sumie, kto wie? Ma na imię Ania. Kurcze, znam dużo Ann i wszystkie są fajne. Dlatego pozdrawiam wszystkie Anie. I te z Gorzowa i te ze Szczecina i te z Torunia i te z Kostrzyna nad Odrą, z Krzeszyc, jak dobrze pamiętam to i te z Poznania, te z Wrocławia (muszę się jej zapytać, czy jeszcze tam mieszka, chyba że wróciła do Gorzowa i nic o tym nie wiem), te z pociągu do Poznania i studiujące w Szczecinie (jakbym się powtarzał, ale to zmyłka). Hm. Ciekawe co u Ewy. |
Archiwum
|